Tl;dr – czyli ze slangu: too long, didn’t read. Takie komentarze można często spotkać pod wpisami, które wymagają poświęcenia paru minut. Dużo mówi się o tym, że treści powinny być łatwo przyswajalne, atrakcyjne wizualnie, a najlepiej, żeby komunikat trafiał do odbiorcy bez wysiłku z jego strony. Gdyby tak faktycznie było, rację bytu straciłyby artykuły długie i wyczerpujące dany temat. A przecież Google long-formy bardzo lubi.

Long-form – co to jest?

Long-form, jako sposób przekazania treści, nie ma jednej, obowiązującej definicji. Mogą to być materiały wideo trwające dłużej niż minutę, dedykowany one-page opowiadający historię związaną z marką, długi wpis na blogu lub kilkustronicowy reportaż w czasopiśmie. Zresztą tak naprawdę wierszówka (czy długość materiału) jest zależna od konwencji – dwuminutowy filmik o charakterze humorystycznym będzie swego rodzaju long-formem, szczególnie jeśli do tej pory autor tworzył „trzydziestosekundówki”. Z kolei nawet pięciominutowy materiał o temacie złożonym i poważniejszym nie będzie aspirować do tego miana – w większości bowiem te kilka minut wystarczy na wprowadzenie do tematu, nie zaś jego rozwinięcie.

W tym wpisie skupię się na słowie pisanym. Chętnie przywołam tutaj case study, jakie opublikował amerykański Wordstream. Poniższy wykres może służyć w zasadzie za całe podsumowanie: najlepiej konwertują albo wpisy bardzo krótkie (patrz: opisy produktów), albo bardzo długie, mające ponad 8 000 znaków (przy założeniu, że w języku polskim wyrazy mają średnio 6,5 znaku):

 

likehood_of_success

Idąc tym tropem, przyjmijmy, że long-form zaczyna się od 8000 znaków. Naturalnie tej wartości nie powinieneś się trzymać bezrefleksyjnie – LF-y nie sprawdzą się zawsze. Jeśli jednak ufasz swoim odbiorcom, publikację tego typu treści warto przemyśleć. Pamiętaj jednak, że samo napisanie długiego artykułu nie zagwarantuje sukcesu. Działa tutaj taka sama zasada, jak w przypadku innych rodzajów publikowanych treści – zawartość musi być po prostu dobra. Nikt nie będzie przecież tracił czasu na przeczytanie artykułu długiego na 10 000 znaków, jeśli nie będzie on merytoryczny i ciekawy.

Kto powinien zainteresować się long-formem?

Skoro czytasz ten wpis, to pewnie jesteś zainteresowany marketingiem. A jeśli tak faktycznie jest, to wiesz na pewno, że do każdej grupy docelowej należy podejść nieco inaczej. Dzieciom nakręcimy film, studentom zorganizujemy podcast, a młodym matkom odpalimy serwis parentingowo-społecznościowy. Podobnie long-form – nie jest dla każdej branży, chociaż sztywne opieranie się na statystykach też nie jest wskazane. Kilka lat temu autor bloga viperchilli.com zbadał długość wpisów na 5 najważniejszych blogach danej branży. Rezultat? Najkrótsze wpisy publikowane były na blogach technologicznych oraz plotkarskich, najdłuższe: na tych traktujących o finansach, marketingu oraz rozwoju osobistym.

Ale zaraz zaraz! Przecież powiesz, że pierwsza z brzegu recenzja gry ma ponad 8 000 znaków. I masz rację. Czy zatem możemy nazwać ją long-formem? Oczywiście, szczególnie że mocno wyróżnia się na tle innych, krótkich wpisów z branży. Tutaj znajdziesz piękny przykład recenzji, która jest long-formem, a przy okazji zachwyca designem.

Podsumowując, widać pewną tendencję: long-formy o wiele chętniej wykorzystywane są w branżach poważniejszych, nastawionych na przepływ merytorycznych informacji. Autorzy ufają swoim tekstom na tyle, że mają pewność, że ich praca nie pójdzie na marne. Ale jednocześnie znają swoich czytelników na tyle, by wiedzieć, co ich zainteresuje.

Korzyści wynikające ze stosowania long-formów

Jakich zatem benefitów można oczekiwać, jeśli w strategię komunikacyjną włączymy long-formy?

1. Wyższe pozycje w wyszukiwarkach – wyobraź sobie taką sytuację: szukasz szczegółowych informacji na dany temat, a w bibliotece masz dwie opcje – krótkie, powierzchowne opracowanie bądź wyczerpujące tomisko, szczegółowo omawiające zagadnienie. Które wybierzesz? Prawdopodobnie to obszerne, zakładając, że cała zawartość małej książeczki i tak się znajdzie w tej dużej. Podobnie działają roboty Google – porównując dwa wpisy o tym samym temacie prawdopodobnie podsuną ten obszerniejszy, zakładając, że lepiej opisuje on dane zagadnienie.

2. Popularność w mediach społecznościowych – ciekawą zależność odkrył jakiś czas temu Kevin Delaney, redaktor naczelny portalu Quartz. On również twierdzi, że najlepiej sprawdzają się artykuły bardzo krótkie lub bardzo długie, i takie też podczas jego obserwacji zdobywały najwięcej „share’ów” i „retweetów”.

3. Dłuższy cykl życia treści – long-form to inwestycja długoterminowa. Dlaczego? Jak wskazują dwa wcześniejsze punkty, wysokie pozycje w wyszukiwarce oraz popularność w mediach społecznościowych gwarantują dłuższy cykl życia artykułu.

4. Budowanie pozycji autorytetu – kto tworzy długie, obszerne i wyczerpujące treści? Oczywiście, tylko autorytet w danej dziedzinie. Merytoryczne artykuły, w których temat jest rozłożony na czynniki pierwsze, budują wizerunek eksperta.

5. Wzrost zaufania wobec marki – a skoro marka jest ekspertem, to należy jej zaufać. Zresztą długi i wciągający tekst daje zdecydowanie więcej możliwości, by skłonić czytelnika do myślenia według twojego planu.

I jak myślisz? Long-formy są dla Ciebie? A może wciąż nie jesteś przekonany? Skontaktuj się z nami – chętnie Ci doradzimy!

Informacja ogólna

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookies są przechowywane w przeglądarce użytkownika i służą do wykonywania funkcji, takich jak rozpoznawanie użytkownika po powrocie do naszej witryny i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla niego najbardziej interesujące i użyteczne.

Google analytics

Zgadzam się na korzystanie przez serwis contentsolutions.pl narzędzia Google Analytics.

Facebook pixel

Zgadzam się na korzystanie przez serwis contentsolutions.pl narzędzia Facebook tracking pixel.

Zmień ustawienia cookies