„Piękne zdjęcie! Idealnie pasuje do mojego wpisu” – czyli o prawach autorskich do grafik znalezionych w internecie

23.04.2013

Ciekawy tydzień przed nami. Dziś, czyli 23. kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, 26. kwietnia Światowy Dzień Własności Intelektualnej, a na deser w sobotę 27. kwietnia Światowy Dzień Grafika. Dlaczego o tym wspominam? Bo tematyka niniejszego wpisu w pewnien sposób nawiązuje do każdego z tych dni.

Każdy, kto prowadzi bloga, fanpage’a czy stronę internetową, nie raz zapewne wodzony był na pokuszenie. A co pokusa szepcze nam do ucha? „Spójrz, jakie to piękne zdjęcie. Idealnie pasowałaby do Twojego wpisu”. „O! A ta fotka!? Dodaj ją do posta! Świetnie go uzupełni.”

Czytając dalszą część tego wpisu, proponuję na chwilę obrać perspektywę fotografa, grafika, twórcy czegokolwiek i spojrzeć na sprawę z jego punktu widzenia. Jak się czują, kiedy ktoś wykorzystuje ich pracę na użytek komercyjny (to jest zawodowy, reklamowy, każdy znajdujący się poza zakresem własnego użytku osobistego) bez ich wiedzy i zgody.

Na początek trochę prawniczego uzasadnienia

W Polsce tematykę własności intelektualnej ustawodawca uregulował w Ustawie z dnia 4. lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz w Ustawie z dnia 30. czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej. Prawo autorskie ochrania „utwory”, przez co rozumie się „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia”. Mogą to być więc m.in.  dzieła wyrażone znakami graficznymi, plastyczne i fotograficzne.

Należy rozróżniać prawa autorskie osobiste od praw autorskich majątkowych. Prawa osobiste są niezbywalne, nie można się ich zrzec, jest to rodzaj więzi, jaka łączy autora i dzieło, wyrażają się m.in. w prawie do autorstwa tekstu, oznaczania go swoim imieniem i nazwiskiem, decydowania o pierwszym upublicznieniu. Prawa majątkowe, to tzw. monopol autorski: prawo do wyłącznego korzystania z utworu i do otrzymywania wynagrodzenia za to, że inni z utworu skorzystają. Prawa majątkowe są zbywalne.

Domena publiczna

Zarówno w Polsce, jak i Unii Europejskiej, autorskie prawa majątkowe przysługują przez 50 lub 70 lat (w zależności czy dotyczą autora, czy o wykonawcy utworu). Jeśli chodzi więc o dzieła zamieszczane w sieci, jeszcze długo będzie trzeba poczekać, aż przejdą do domeny publicznej. A czym jest domena publiczna? To dziwny twór – jest to coś, czego właściwie nie ma. Domena publiczna bowiem jest bardziej ideą niż pojęciem prawnym, przynajmniej w Polsce. Można ją zwizualizować, jako worek, w którym zebrane są wszystkie utwory, do których prawa autorskie majątkowe już wygasły oraz takie, których prawo autorskie nigdy nie obejmowało swoją ochroną (art. 4 prawa autorskiego). Z tego worka każdy może czerpać za darmo. Nie bez przyczyny wspomniałam o idei, bowiem istnieją organizacje pozarządowe promujące wśród twórców mechanizm przenoszenia utworów do domeny publicznej od razu, a wszystko na rzecz poszerzania dostępu do dóbr kultury (creativecommons.pl). Art. 16 polskiego prawa autorskiego nie pozwala autorom na zrzeczenie się autorskich praw osobistych. Przeniesienie utworu do domeny publicznej może więc nastąpić w Polsce na zasadzie udzielenia licencji (czyli umowy na korzystanie z utworu, która jednak nie przenosi na korzystającego praw autorskich), a licencja ta może być skonstruowana w sposób, jak najbardziej zbliżony do idei domeny publicznej. Utwory z domeny publicznej oznaczone mogą być skrótem CC (od Creative Commons) lub napisem „pewne prawa zastrzeżone”. Dlaczego pewne? Bowiem odmian licencji CC jest wiele. To na jakich polach możemy dokonać eksploatacji dzieła określa każdorazowo licencja. Dlatego, zanim z niej skorzystamy, czytajmy, co nam wolno zrobić z danym zdjęciem, a czego nie. To licencja określa, np., czy pobrany utwór można modyfikować, czy nie albo czy należy podać źródło czy jest to zbędne. Jeśli nie przekroczymy zastrzeżonych w licencji warunków, nie będziemy musieli pytać autora o zgodę na wykorzystanie jego utworu.

Prawo cytatu

We wspomnianym już prawie autorskim ustawodawca uregulował tzw.  licencję ustawową (art. 29), zgodnie z którą „wolno przytaczać urywki lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnieniem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku”. W praktyce przyjęło się nazywać licencję ustawową „prawem cytatu”. Analizując dokładnie ten przepis dochodzimy do wniosku, że zadaniem cytatu nie może być ulepszenie utworu (przez co rozumieć można też nadanie lepszego wyglądu), a cytat musi być merytorycznie uzasadniony. Pamiętajmy też, że cytat może obejmować nie tylko tekst, istnieją bowiem także cytaty graficzne, muzyczne, filmowe, plastyczne. Zasłanianie się prawem cytatu nic nam nie da, jeśli nie spełnimy przesłanek zawartych w przepisie. Kiedy cytat będzie cytatem: gdy wyraźnie go wyodrębnimy z całości,  podamy źródło i autora.  Ale i tak decydujący i najważniejszy jest cel cytatu, czyli polemika, wyjaśnienie, nauczanie. Jak widać trudno odnieść to do zastosowań komercyjnych, bardziej do naukowych czy prasowych. Umieszczając fotkę na fanpage’u, na blogu czy na stronie często używamy argumentu: „Przecież to cytat”. Cóż… Według polskiego ustawodawstwa zastosowanie prawa cytatu w tym kontekście nie ma miejsca. Będzie to bezprawne wykorzystanie czyjej pracy dla osiągnięcia korzyści.

Kiepskie usprawiedliwienia

„Podałem przecież źródło” – to miło z Twoje strony, ale to nie wystarcza, niezbędna jest zgoda autora, chyba że utwór znajduje się w domenie publicznej. Podanie imienia i nazwiska autora uchroni nas przed ewentualnymi zarzutami naruszenia praw autorskich osobistych, ale nie majątkowych. By nie mieć na sumieniu naruszenia tych drugich, należy uzyskać pozwolenie autora. Czasem wystarczy wysłanie maila z zapytaniem, czasem można wykonać telefon, a czasami skontaktować się z administratorem strony, na której znaleźliśmy zdjęcie.

 „Nie było napisu copyright, więc prawa nie były zastrzeżone” – nic bardziej mylnego. Ustawa daje ochronę wszystkim utworom z mocy prawa. Żeby utwór objęty był ochroną, autor nie musi robić nic. Utwór z adnotacją o zastrzeżeniu praw, czy bez takiej adnotacji, jest tak samo chroniony.

 „Nie wiem kto zrobił to zdjęcie, nie znam autora, jest niczyje, mogę je więc skopiować” –  kolejny błąd. Jeśli zdjęcie nie jest podpisane, nie oznacza to jednocześnie, że autor zrzekł się do niego praw (w tym prawa do wynagrodzenia wynikającego z jego użycia).  Aby dane zdjęcie wykorzystać powinniśmy uzyskać na to zgodę autora. Jeśli autora nie znamy, to wg art.8 ust.3. prawa autorskiego powinniśmy zwrócić się o zgodę do „wydawcy, producenta lub właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi” (np. do Związku Polskich Artystów Fotografików).

Jaka kara?

Wszystko, co publikowane w internecie, a nie objęte domeną publiczną, chronione jest prawem autorskim. Jeśli wykorzystamy bezprawnie czyjeś zdjęcie grafikę, tekst, czy jakikolwiek inny utwór, prawo autorskie daje twórcy kilka narzędzi ochrony. Jeśli naruszymy prawa autorskie osobiste, autor może żądać: zaniechania bezprawnego działania, usunięcia skutków naruszenia (np. do złożenia publicznego oświadczenia), zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub wpłaty na cel społeczny. W przypadku naruszenia praw majątkowych uprawnienia są takie same, jedyna różnica: autor może dochodzić naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności lub trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne, gdyby autor wyraził zgodę na użycie utworu. Ponadto autor może żądać wydania uzyskanych korzyści. Prawo autorskie zawiera także przepisy karne. Art. 115 brzmi: „kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Takiej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie”. Z praktyki wynika, że najczęściej, jeśli dochodzi do spornej sytuacji, sprawy kończą się na etapie postępowania ugodowego, polubownie. Często wystarcza uregulowanie należności. Autorom bowiem chodzi nie o zniszczenie procesowego przeciwnika, a zwyczajnie o otrzymanie wynagrodzenia za pracę, którą wykonali, a którą ktoś bezprawnie wykorzystał.

Rozwiązanie

Co zrobić, by mieć pewność, że użycie przez nas zdjęcia nie narusza niczyich praw autorskich? Czytajmy, czytajmy i jeszcze raz czytajmy, bo nieznajomość prawa szkodzi. A zdjęć szukajmy w serwisach serwisów stockowych (np. foter.com, sxc.hu, pixabay.com). Istnieją takie, które udostępniają zdjęcia całkowicie za darmo oraz takie, w których można wykupić punkty kredytowe i w ten sposób nabywać prawo do wykorzystania fotografii. Niektóre serwisy wymagają rejestracji, inne nie. Dobrym rozwiązaniem są także wyszukiwarki, np. search.creativecommons.org. Za każdym jednak razem zanim wykorzystamy zdjęcie, zapoznać się należy z licencją. Każdy serwis może stawiać inne warunki. Jeśli więc nie mamy dużego budżetu korzystajmy ze stocków.

Wszystko, co napisano powyżej przedstawia obraz idealny, sytuację zgodną z obecnie obowiązującym ustawodawstwem. Jak jest w rzeczywistości? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

CONTENT SOLUTIONS

Sp. z o.o. sp. k.

WROCŁAW

kontakt@contentsolutions.pl

+48 730 302 301

ADRES:

ul. Pieszycka 5a

50-537 Wrocław

Porozmawiajmy

o rozwiązaniach dopasowanych do Twoich potrzeb


Informacja ogólna

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookies są przechowywane w przeglądarce użytkownika i służą do wykonywania funkcji, takich jak komunikacja marketingowa i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla niego najbardziej interesujące i użyteczne. Nigdy nie otrzymujemy i nie przechowujemy danych osobowych takich jak imię, nazwisko, dokładny adres osób fizycznych, nie mamy również dostępu do numerów IP –  wszystkie informacje są anonimowe.

Możesz dostosować wszystkie ustawienia plików cookies dla używanych przez nas narzędzi, korzystając z poniższych ustawień.

Hotjar

Hotjar to narzędzie służące do analityki ruchu w witrynie. Dzięki niemu wiemy, które informacje najbardziej interesują odwiedzających naszą stronę i możemy lepiej przystosować ją do ich potrzeb. W tym celu NIE są pobierane żadne prywatne informacje – użytkownik poruszający się po stronie jest zupełnie anonimowy.

Google Analytics

Google Analytics to kolejne narzędzie służące do analityki ruchu w witrynie. Wykorzystywany jest na portalach internetowych, witrynach firmowych, a nawet blogach.  Google Analytics NIE gromadzi danych osobowych. Nam pozwala dowiedzieć się przede wszystkim, co na naszej stronie interesuje naszych klientów, jak do nas trafiają i jak dużo osób nas odwiedza.

Zmień ustawienia cookies